RSS
poniedziałek, 22 października 2007
smutek zżera mi serce...

dokładnie tydzień przed moimi 21 urodzinami…wcale mnie to nie cieszy, ale nie dlatego że kończę kolejny rok życia( bo to mam głęboko w dupie, mam w dupie to że się starzeję, bo przecież nie cofnę czasu) wkurwia mnie tylko to że spędzę je w zupełnej samotności i z jebanym dołem którego nie powstrzymam. O ile sobie przypominam to już nie mój pierwszy urodzinowy dół, przywykłam do tego że moje urodziny nie należą do najprzyjemniejszych dni w roku… i ciśnie mi się na usta kolejny wiersz…tak na usta bo chciałabym go wykrzyczeć, może by mi ulżyło…

Nienawidzę cię smutku!!!

Ty który zatruwasz mi duszę jak wężowy jad

Ty co dusisz me serce

Nienawidzę cię smutku!!!

Bo to przez ciebie łzy

Bo przez ciebie płacz

Nienawidzę cię smutku!!!

Jesteś goryczą mych słodkich dni

Jesteś głęboką wodą w której tonę

Jesteś i nie znikasz

A słowa:

Niech pochłonie cię piekło!

Zdają się być puste

Nie znikasz…

Nienawidzę cię smutku!!!

Mój wrogu dni powszednich

Morderco radości

Nienawidzę cię smutku!!!

Więzisz mnie w swych ramionach

Poisz krwawymi wspomnieniami

Odejdź!!!

Zostaw!!!

Nienawidzę cię smutku!!!

A on jest…

18:02, bombastycznie
Link Komentarze (1) »
środa, 10 października 2007
wspomnienia minionych dni...

czy to był kwiecień?? a może już maj?? czy słońce świeciło mocniej?? gołębie już swobodnie grzały się w jego promieniach?? nie pamiętam....nie pamiętam tych szczegółów...nie potrafię przywrócić pamięcią tych ścian, okien, i tej ławeczki...nie umiem przypomnieć sobie smaku zjadanego wtedy obiadu...ale pamiętam doskonale jego dłonie...ich wygląd...duże, prawdziwie męskie, szczupłe...ich miekkość...ich dotyk...pamiętam co jego dłonie robiły...pamiętam ich każdy ruch...każdy dotyk...dotyk moich dłoni jego dłońmi...PAMIĘTAM...

 chciałabym móc to powtórzyć...choć raz jeszcze poczuć ten dotyk...spojżeć w jego oczy...zielone...i tylko patrzeć...patrzeć jak jego źrenice zmieniają kształt kiedy dotyka mnie swoimi dłońmi...kiedy jego serce...jego bicie, przyspiesza

 chciałabym spleść palce z jego palcami...i pozostać w takim uścisku tylko chwilę...jestem gotowa UMRZEĆ za taką chwilę...chwilę przeszłości...tak cudownie słodkiej...tak słodkiej jak jego usta...

 jego USTA tak delikatne...zwinne...i drapieżne...ich słodycz tak namiętna...NARKOTYZUJĄCA...cudownie odużająca...

  gdybyś wiedział że to TWOJE usta potrafią

 gdybyś wiedział że to TWOJE dłonie tak cudownie dotykają

gdybyś wiedział że cały TY sprawiasz że drżę gdy patrzę...

...na te DŁONIE...

gdy smakuję...

...te USTA...

gdybyś wiedział że to właśnie TY jesteś mym sennym marzeniem

słodkim aniołem co przylatuje co noc

którego widzę zamkniętymi oczyma...

...gdybyś wiedział... 

20:35, bombastycznie
Link Komentarze (1) »
wtorek, 04 września 2007
i jest ok...

... moje zakłopotanie zostało rozwiane...wszystko się wyjaśniło...a najlepsze jest to że nie było powodów do obaw:)...tak więc dziś jestem w dobrym humorze(zobaczymy na jak długo;)zaczęłam dzień dobrze...za chwile wybywam do miasta porobić zdjęcia...

muszę zmienić dowód...w końcu nazywam się już kaczmarek-wołejnio:D

no to na koniec zapodam tekst z filmu ewolucja ktory mnie po prostu rozwala...

"wayne, chyba ustaliliśmy już że ko ko i taś taś nie działa"

i w oryginale

"wayne, I think we've said that ko ko and tuki tuki is not working any more"

:D 

12:21, bombastycznie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 września 2007
dzień wrażeń...

robię to dla Ciebie Marcin...przełączam się na bombastyczne tematy;) a bombastycznie znaczy tyle co zajebiście czy coś w tym stylu tyle że akurat tak mi się udało to nazwać..a więc...

w sobotę(01.09.07r.)wieczorem byłam z moim mężem na jarmarku chmielno-wikliniarskim w Nowym Tomyślu, dokładniej to na jakimś obiekcie przypominającym niekształtne boisko...w każdym razie dość dużym obiekcie, na którym można było znaleźć kupe budek z żarciem, piwem i koszykami z wikliny, ale oczywiście stala też scena...

w momencie naszego przyjścia grał zespół "SKANGUR" o którym wtedy pierwszy raz usłyszałam, a okazuje się ze oni sa całkiem dobrze znani.w zasadzie to konczyli juz swoj występ. stojąc blisko sceny oczekiwaliśmy na dalszy rozwój wydarzeń...w międzyczasie spotkałam kilkunastu moich znajomych...

ok godz 20.10 na scenę wskoczyła reni jusis i zapodała niezłą godzinę i 15minut. było bardzo fajnie i bombastycznie...punktualnie o godz 22.00 rozpoczął się pokaz fajerwerków i też był...bombastyczny:D

 a wygladalo to mniej wiecej tak...

jedno z wielu ujęć jakie udało mi się zrobić...

...to na tyle 

13:50, bombastycznie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 31 sierpnia 2007
wylewam łzy...

...może nie dosłownie ale przenośnie...

kolejne rozmyślanie o ponurej ludzkiej doli...

oczywiscie w tym przypadku...znowu o mnie. kiedy bedziecie to czytać to zastanówcie się czy macie lub mieliscie podobnie.

4 lata spędzone razem, czasm w złej atmosferze ale głównie w niesamowitej...raczej pozytywnej, 4 lata śmiechu, zaufania niekiedy nadszarpniętego, ciężkiej pracy, rozmów, dobrej zabawy,młodości i na szczescie nie utraconej. w ciągu tych 4 lat nie odczuwało się nieczego innego poza współzawodnictwem, siedzeniem w jednej ławce, po prostu bycia dla siebie, jeden dla drugiego...

...dopiero teraz kiedy juz tamte 4 lata mineły odleciały i nie wrócą czuje się to co tak na prawde było niedostrzegane...prawdziwą przyjaźń!!!

a teraz jest ona poddawana próbie, ciężkiej. nie wiem czy nie obędzie się bez reanimacji, jednak ciągle żyje...przynajmniej z mojej strony...

teraz czas odbudowy tylko nadszarpniętych fundamentów...cisza przed burzą, której nie chcę.

liczę na to że odżyje na nowo i będzie tak samo wspaniał jak kiedyś...

confused...tak właśnie, czuję się confused!... 

18:16, bombastycznie
Link Komentarze (2) »
świat złudzeń...

...jest fantastyczny...jednak tylko na chwilę. w takim niestety(a może stety) żyjemy...tak sobie go sami wymyśliliśmy, niektórych on bawi, innych onieśmiela a jeszcze innych przeraża. W której jesteś grupie? a może istnieje jeszcze inna?? ja mogę sobie szczerze i otwarcie powiedzieć że jestem zadowolona z wielu rzeczy na które nie mam(lub nie miałam) wpływu...np to że urodziłam się w Polsce lub to że urodziłam się w takiej a nie innej rodzinie...to że niektórzy mnie kochają a inni nienawidzą...to że życie zesłało mi parę niemiłych niespodzianek ale także to że spotkało mnie dużo wspaniałych przygód...mówię to teraz jak najbardziej szczerze...NIE ŻAŁUJE!!!

a teraz siędzę przy klawiaturze...piszę(te bzdury jakby ktoś powiedział)...przede mną kubek zimnej już kawy z mlekiem...w mojej głowie kotłują się właśnie takie słowa...myśli...tęsknię za nim choć przed chwilą był tuż obok mnie...przytulał...całował...mówił jak bardzo kocha...myślę co zrobić kiedy wróci, a wróci za niecałe 7h...zastanawiam się nad kolejnym kubkiem kawy...kawy w moim ulubionym kubku z johnny'm bravo...

...świat złudzeń...ale co z tego kiedy istnieje dla mnie "świat" a "złudzeń" nie dostrzegam...

...ciekawe jak długo będę się unosić w takim stanie...nirvany? tak zdecydowanie nirvany...może to dlatego że mam na palcu złoty krążek który zobowiązuje do...właśnie do czegoś zobowiązuje...nieważne...

czas na kolejną kawę... 

14:28, bombastycznie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 sierpnia 2007
jesteśmy tylko ludźmi...

...brzmi jak wywód filozoficzny...eeee chyba nie. bo taka jest prawda że ja ty i ty i temten też jesteśmy tylko ludźmi z krwi i kości...a piszę to bo zastanawiam się do czego człowiek jest zdolny...spotkałam się już z wieloma dziwnymi przypadkami ale ostatnio drażni mnie jeden bardzo szczególnie i dlatego to pisze...człowiek któremu się przewróciło w główce z powodu nadmiernej ilości pieniędzy na jego koncie...a dlaczego sie poprzewracało??odpowiedź jest banalnie prosta...bo przed paroma laty klepał biedę...a teraz może się podcierać forsą...

szkoda że ludzie są tylko ludźmi, gdyby nie to wolałabym się na chwilę zamienić w co innego...hmmm albo jego zamienić:D

ale tak na prawdę nie chcę się tutaj rozwodzić na banalne tematu typu dlaczego pan X jest taki a pan Y nie dorasta mu do pięt...NIE to nie będzie tak wyglądać...może zakładam dziennik na wzór Bridget Jones a może coś w stylu...hmmm kogoś innego;) w każdym razie ten blog zwie się BOMBASTYCZNIE wiec przygotujcie się ze tak właśnie będzie:)

a teraz o sobie;)

jestem sobą i nikt mnie nie zmieni...nie zmieniam się pod wpływem innych...nie jestem słodką laleczką...ani nie jestem grzeczną dziewczynką...jestem normalna(choć to pojęcie względne)...mam tylko jednego prawdziwego przyjeciela co nie przekreśla faktu że da się mnie lubić aczkolwiek mówię to co myślę czasami bez zastanowienia...czyli jestem dosadna...niektórych to boli...tych wrażliwych na własnym punkcie...po niektórych to spływa...czyli po tych którzy myślą że są zajebiści ale wcale nie są lecz nie potrafią się przed sobą przyznać że tak na prawdę są nikim a może niczym;)...jestem zakochana w tym jednym jedynym i nigdy tego zdania nie zmienię...jestem również zakochana...hmmm tak jestem zakochana w tym co moje...w tym co posiadam...w tym co odwzajemnia zakochanie...tak to są moje przeróżne czworonożne stwory...aktualnie jest ich 5...ale przede wszystkim jestem człowiekiem takim jak ty i ty i on i oni...i często tego żałuje...

to na tyle...chce ktoś to skomentowac?

Lucyna

 

20:48, bombastycznie
Link Komentarze (1) »